piątek, 3 maja 2013

aPytanie #9: Jak umiera gwiazda? (część 2)


Dziewiątki odcinek kontynuuje tematykę ostatnich etapów ewolucji gwiazdy. Tym razem przerzucamy się na najmasywniejsze gwiazdy, które żyją krótko i odchodzą z wielkim hukiem jako supernowe lub hipernowe. Ich pozostałościami są jedne z najbardziej fascynujących obiektów występujących w kosmosie: gwiazdy neutronowe i czarne dziury.

niedziela, 21 kwietnia 2013

aPytanie #8: Jak umiera gwiazda? (część 1)


Oglądalność ostatnich odcinków aPytań, zwłaszcza w porównaniu z pierwszymi, wypada bardzo blado. Sytuacja o tyle dziwna, że przynajmniej pod względem technicznym, każdy nowy materiał jest lepszy od poprzedniego. Mimo to, za wcześnie aby się zniechęcać.

Ósmy odcinek odpowiada pokrótce o ostatnich etapach ewolucji gwiazdy. Przedstawienie wszystkich wariantów, okazało się całkowicie niewykonalne w ciągu zakładanych 2 minut. Dlatego też, filmik dotyka jedynie gwiazd podobnych Słońcu, a temat śmierci masywniejszych obiektów i związanych z nimi narodzin gwiazd neutronowych oraz czarnych dziur, pozostawiam na raz następny.

sobota, 13 kwietnia 2013

Człowiek idealny made in China


Mówi się, że rodzice powinni bezwarunkowo kochać dzieci. Myśl, z którą trudno polemizować, a jednak nie mogę sobie wyobrazić ojca lub matki nie życzących swojemu potomstwu atrakcyjnego wyglądu, ponadprzeciętnej inteligencji i perfekcyjnego zdrowia. Rzecz o tyle ciekawa, że już wkrótce nie będzie zależeć już tylko od rzucanych w stronę opatrzności życzeń.

Pierwszym chętnym do wprowadzenia możliwości "upgrade'u" człowieka są Chiny - współczesny raj dla eugeników. Tamtejszych naukowców nie obowiązuje zachodnia moralność, nie krępują fundusze, a ambitni rządzący chętnie wesprą badania, aby tylko wybić się w kolejnej dziedzinie. Kilka miesięcy temu, bez zbędnego zażenowania Pekiński Instytut Genetyczny poinformował o pobraniu DNA od grupy dwóch tysięcy osób o ponadprzeciętnej inteligencji, w celu zidentyfikowania alleli odpowiadających za wysokie IQ. Kiedy naukowcy zgromadzą potrzebne dane, pójdzie już z górki. Przy zapłodnieniu metodą in vitro, odbywać się będzie selekcja, w której wybrany zostanie zarodek o największym potencjale. W ten sposób, chińskie mocarstwo wyhoduje sobie w kilka pokoleń, pokaźne stado geniuszy. 

Nie powinniśmy się oszukiwać. Chińczycy bez skrupułów będą wykorzystywać nowe odkrycia jeżeli tylko przyniesie im to profity, a reszta świata będzie zmuszona do dokonania wyboru między kontrowersyjnym rozwojem a pewnym zacofaniem. Europa z kolei, stanie oko w oko z demonami przeszłości. Aktion T4 i cała nazistowska eugenika wypaliły piętno na naszej historii i jestem całkowicie pewien, że nawet po upływie stu lat wątpliwości związane z eksperymentami na ludziach nie znikną.

Oponenci idei ulepszania człowieka podpierają się etyką i trudno nie przyznać im chociażby szczątkowej racji. Ingerując w genotyp, będziemy wybierać wedle zachcianki, niczym w supermarkecie, odpowiadające nam cechy. Stąd już tylko krok do zabawy w boga. I nie chodzi mi tu wcale o argument religijny, ale o pewną granicę, po przekroczeniu której nie będzie już odwrotu. Czy "człowiek idealny" nadal będzie człowiekiem? Czy inni ludzie będą z nim równi? Czy on sam nie będzie traktował "ludzi naturalnych" jako podgatunek, zasługujący jedynie na pozycję siły roboczej? I jakie to wszystko będzie miało skutki społeczne?

Wyobraźmy sobie sytuację, w której mamy swobodę w ustalaniu potencjału intelektualnego mającego się urodzić dziecka. Jakie mu damy IQ? 120? Nie po to tyle kombinujemy żeby tworzyć przeciętniaka. 140? To już materiał na geniusza, ale czemu nie dać więcej? 150. Byłoby w sam raz, ale znajoma para zamówiła sobie 160...

W ten sposób możemy wywindować inteligencję przyszłych pokoleń do niebotycznych wartości. Takich, w których wszystko wymknie się spod kontroli, a my maluczcy okażemy się tylko głupim, brzydkim i podatnym na choroby balastem. W chwili, w której rodzic będzie decydował o przyszłym umyśle i ciele swojego potomstwa, trzeba będzie od nowa wytyczać granice etyki a także jeszcze raz zdefiniować człowieka. To wysoka cena postępu. Nie wiadomo jednak ani jak wysoka jest owa cena, ani jak daleko idące skutki przyniesie postęp.


piątek, 12 kwietnia 2013

aPytanie #7: Ile jest gwiazd na niebie?

Minęły już dwa miesiące od ostatniego odcinku aPytań. Przez ten czas nie próżnowałem i szukałem sposobów na dalsze udoskonalanie serii.

Siódmy odcinek poświęcony jest podstawowemu pytaniu: ile gwiazd widnieje na nocnym nieboskłonie? Choć wydaje nam się, że widzimy sporo, tak naprawdę nasze możliwości obserwacyjne są bardzo, bardzo ograniczone. Zapraszam do materiału.


Jak zawsze zachęcam do subskrybowania i dzielenia się z innymi.

czwartek, 28 marca 2013

Kot Schrödingera jako mem

Zastanawiam się, co przyniosło większą sławę Erwinowi Schrödingerowi. Słynne równanie falowe opisujące prawdopodobieństwo w świecie kwantów, czy może jednak pobudzający wyobraźnię eksperyment myślowy z niezwykłym kotem w roli głównej? 

Pierwsze osiągnięcie austriackiego teoretyka stanowiło krok milowy w badaniach mikroświata, ale to zamknięty w pudełku kot spowodował, że nazwisko Schrödingera przebiło się na stałe do kultury masowej. Pierwotnie doświadczenie miało ukazać jak dziwne są wnioski płynące z mechaniki kwantowej, jeżeli spróbujemy je zastosować w rzeczywistości obiektów dużych. Skoro cząstka elementarna, do czasu pomiaru, może się znajdować w kilku stanach jednocześnie, to czy odizolowanego zwierzaka można uznać równocześnie za martwego i żywego? 

Nie wdając się w przemyślenia na temat ewentualnych błędów takiego rozumowania, różni nie-fizycy od lat starają się w zabawny i pomysłowy sposób interpretować zagadkę kota Schrödingera.




Zobaczymy jak Tobie się spodoba (do Schrödingera)!

 
 Poszukiwany żywy i martwy.


Jeśli kot Schrödingera żyje, to niewątpliwie w depresji.


 Jedna z najbardziej pomysłowych prac. Oddaje istotę rzeczy nawet bez mieszania w to sylwetki kota.

 "Genialny" sposób na sprawdzenie czy kot żyje bez otwierania pudełka.


  Filozozaur i jego cenne przemyślenia.

Oczywisty wynik doświadczenia, przeprowadzonego przez rudego pechowca.

To wyjaśnia kwaśną minę grumpy cat'a.


Na zakończenie Sheldon Cooper udzielający porady miłosnej Penny. Oczywiście stosując przy tym celne (?) porównanie strachu przed nieudanym związkiem do paradoksu kota Schrödingera:


środa, 6 marca 2013

AstroPasek #9: Niewidzialna tarcza Ziemi

Choć nie uświadamiamy sobie tego na co dzień, pod naszymi nogami znajduje się gigantyczny magnes, a my jesteśmy zanurzeni w jego niewidzialnym polu magnetycznym. To kolejny, spośród wielu faktów, determinujących możliwość istnienia życia na Ziemi.

Poprzedni AstroPasek: Srebrny Glob


Początkowo miałem zamiar stworzyć rozbudowany wpis na ten temat, ale mecz United z Realem tak mnie rozbił, że starczyło sił "tylko" na AstroPasek.



niedziela, 3 marca 2013

Ostrzeżenie przed wróżbitami? Raczycie żartować...

Ostatnio otrzymałem prośbę o ustosunkowanie się do tematyki wszelkiej maści wróżbiarstwa oraz do pewnej treści, jaka pojawiła się na stronie głównej jednego z popularnych portali obrazkowych. Chętnie to zrobię, choć nie będzie to sympatyczny tekst.


Co jest złego w powyższym demotywatorze? Idea szczytna: autor wbił ważny znak ostrzegający pośrodku sieciowego mrowiska. Nie powiem, nawet treść nie jest najgorsza. James Randi rzeczywiście wypowiedział wojnę zjawiskom paranormalnym, oferując milion dolarów dla magika, który dokona swoich sztuczek pod okiem niezależnych ekspertów. Wszyscy iluzjoniści, kuglarze i wróżbici to mniejsi lub więksi oszuści, wykorzystujący ludzką naiwność. Każdy z nich, przewiduje to, co jest statystycznie najbardziej prawdopodobne i przynajmniej w jakimś ułamku musi się sprawdzić. To wszystko prawda.

Tylko dlaczego, do cholery, taki transparent jest potrzebny?

Autor obrazka chciał dobrze, ale jeżeli człowiek żyjący w XXI wieku, potrzebuje informacji o tym, że czary nie istnieją, to coś tu jest nie w porządku.  Jak widać, lekceważący stosunek do nauki, niedocenianie uczonych i ślepe poddawanie się sztucznym autorytetom, zbierają swoje żniwo. Nie od wczoraj wiadomo, iż ludziom łatwiej jest wierzyć, niż rozumieć, ale wszystko powinno mieć swoje granice.


Gdyby ktoś mi nagle powiedział - "Hej, wiedziałeś o tym, że w Polsce hochsztaplerzy wyciągają co roku dwa miliardy złotych" - to w życiu bym nie uwierzył. Nadal w to nie wierzę i mam nadzieję, że ta liczba jest przesadzona, co najmniej dziesięciokrotnie. W innym wypadku, albo większość z nas łazi po kryjomu do cyganki na wróżenie z fusów; albo mamy grupę zapaleńców, którzy przepuścili w ten sposób całe majątki. W każdym przypadku, spora część naszego społeczeństwa to kretyni, niebezpieczni dla reszty cywilizacji. Rozejrzyjcie się wokół siebie - być może wasz sąsiad, wujek lub kolega - wymaga stałej opieki psychiatry, bądź powrotu do podstawówki, w celu uzupełnienia podstawowej wiedzy na temat funkcjonowania rzeczywistości.

Powstaje też pytanie, kto jest typowym nabywcą "magicznych" usług? Z jednej strony mamy wierzących (w Polsce głównie katolików), którym Kościół zabrania wszelkich okultystycznych praktyk. Z drugiej, stoją ateiści, zazwyczaj odrzucający możliwość istnienia fatum i jakichkolwiek sił nadprzyrodzonych. Naciągacze żerują zapewne, tak na jednych jak i na drugich. Dokładniej na jednostkach najsłabszych i najgłupszych, nie potrafiących nawet konsekwentnie trzymać się własnego światopoglądu. Apeluję więc!

Chrześcijanie: Jezus się na was obrazi, jeśli zaczniecie uprawiać bałwochwalstwo i wierzyć, że jakieś pogańskie rytuały pozwolą przewidzieć przyszłość, którą zna tylko Najwyższy.
Ateiści: Jeżeli racjonalizm kazał wam odrzucić ideę istnienia Boga, to dlaczego pozwala wam wierzyć w przesądy i czary?

Jeżeli choć raz przeszła Ci przez głowę myśl - "a może jednak prawdziwi wróżbici istnieją" - to weź pierwszą lepszą książkę poświęconą nauce i przemyśl to raz jeszcze. Jeśli to nie pomogło, to ściągnij z półki najcięższy wolumin jaki znajdziesz i walnij się mocno w głowę. I tak już nic z Ciebie nie będzie. Jeżeli zaś zareagowałeś na powyższy demotywator jak i ten tekst słowami "thx capitan obvious", to możesz być z siebie dumny. Jak widać, jesteś w mniejszości.


piątek, 15 lutego 2013

Nagrania czelabińskich meteorytów

Położony w głębi Rosji Czelabińsk, znów znalazł się na ustach internautów. Tym razem jednak, nie za sprawą osobliwych gryzoni, a z powodu niespodziewanego bombardowania z kosmosu.

Do traumatycznego wydarzenia doszło o 4.22 polskiego czasu - skalne odłamki pochodzenia pozaziemskiego spadły w okolicach Uralu. Konkretniejszych informacji, które uznałbym za wiarygodne, na razie nie spotkałem. Szczególnie interesujące wydaje się pytanie o źródło owych kamieni - niektórzy piszą o wcześniejszej eksplozji większego ciała, którego pozostałości miałyby narobić tego bałaganu.

Świeżymi filmikami prosto z miejsca zdarzenia, podzielili się z nami rosyjscy youtuberzy. Warto obejrzeć, choć mam nadzieję, że nie będzie mi nigdy dane oglądać takiego zjawiska z bliska.

Ten prawdopodobnie nie spowodował szkód, poza wybitymi szybami.

Błysk i bum. Uderzył w ziemię czy eksplodował?

Autor twierdzi, że doszło do serii kilku pomniejszych eksplozji.

Warto zobaczyć - fala uderzeniowa wywaliła szyby i włączyła alarmy samochodów.

Ładne ujęcie.

A tu coś z miejskiej kamery, która zarejestrowała silny błysk.